KORONAWIRUS: Pacjenci w karetkach czekają kilka godzin na przyjęcie do szpitala?

Koronawirus: 47 potwierdzonych przypadków (dwa nowe w Warszawie), zamknięte SOR-y w Międzylesiu i Nowym Dworze Mazowieckim. Wczoraj wieczorem WHO ogłosiła pandemię, przed czym powstrzymywała się od długiego czasu. W sklepach zakupowe szaleństwo, w wielu marketach brakuje produktów spożywczych, papieru toaletowego, środków czystości. Zamknięte są ośrodki kultury, kina, teatry, nie ma zajęć w placówkach edukacyjnych. Ministerstwo Zdrowia apeluje: „to czas kwarantanny dla społeczeństwa, a nie dodatkowe ferie. Pozostańmy w domach. Bądźmy odpowiedzialni!” Tak w wielkim skrócie można podsumować minione kilkanaście godzin.

Do szpitala zakaźnego na Woli karetki przywożą pacjentów z podejrzeniem koronawirusa.
Co obserwowaliśmy wczoraj późnym wieczorem. W naprawdę krótkim czasie przyjechało kilka zespołów pogotowia. Cały personel karetek w ubraniach ochronnych. Zabezpieczone wszystko, łącznie z telefonami. Widać, że zagrożenie jest i możemy go bagatelizować. Zastanawiające jest jednak dlaczego wszyscy chorzy czekali w tych karetkach na przyjęcie po kilka godzin. Czy tak duże jest obłożenie szpitala, czy przeciągające się procedury
przy przyjęciu do szpitala w przypadku podejrzenia o koronawirusa?