Krytykowała pracę w warszawskim pogotowiu. Dostała wypowiedzenie z pracy

16 marca załogi karetek pogotowia utknęły na bazie przy ul. Woronicza w oczekiwaniu na wyniki testów pacjentów, z którymi mieli kontakt, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Ponad dwie doby ratownicy medyczni spędzili w karetkach, w spartańskich warunkach, śpiąc w samochodach, nerwowo oczekując na wyniki badań. Medycy przetrwali dzięki wsparciu innych załóg, których członkowie dowozili im prowiant. O tym jak jest źle, opowiedziała na fb jedna z ratowniczek. Przypomnijmy jej post:

Po tej sytuacji prezydent  Rafał Trzaskowski wyznaczył w Warszawie trzy miejsca, gdzie w przypadku kwarantanny mogą przebywać załogi pogotowia (jedno z nich jest w nieczynnej knajpce na Pradze Południe). 

Wczoraj Marta, ratowniczka, która napisała w ostrych słowach co myśli o sytuacji, w której ona i koledzy znaleźli się w marcu, dostała wypowiedzenie z pracy.

 -Chciałam Was poinformować, że dziś odebrałam pismo LISTOWNE że, dnia 24.03 została rozwiązana ze mną umowa z miesięcznym okresem przez pogotowie, jakoś dziwnie nie wiem czy pamiętacie ale 16.03 publikowałam post dot. kwarantanny. Dziwny zbieg okoliczności ?
Co o tym myślicie ???? Ja się czuje znów potraktowana jak… eh… Bardzo Wszystkim dziękuję za miło spędzone prawie 7 lat…. – napisała na swoim fb.

Czy ratowniczka została zwolniona z pracy za to, że w dosadny sposób opisała sytuację w jakiej się znalazła ona sama i jej koledzy?

Dyrektor warszawskiego pogotowia, Karol Bielski w rozmowie z TVN Warszawa temu zaprzeczył. Stwierdził, że chodzi o ocenę pracy pani Marty, tłumacząc, że gdyby powodem zwolnienia miałaby być jej wypowiedź dotycząca negatywnej oceny sytuacji w pogotowiu, zwolnić musiałaby więcej osób. – Nie ma takiego zwyczaju, żeby kogoś z tego powodu szykanować czy zwalniać – powiedział dla TVN Warszawa Bielski.