Reklamowy gadżet, a nie ochrona – prezent od władz dla mieszkańców Pruszkowa [FILM]

Powołując się na bezpieczeństwo mieszkańców pod koniec marca Miasta Pruszków, dokonało zakupu maseczek chroniących przed zarażeniem koronawirusem, okazało się jednak, że jest to zwykły gadżet wart ponad 24 tyś zł.

W chwili pojawienia się pierwszej partii maseczek w dniu 27 marca bieżącego roku, na forach dotyczących miasta Pruszków zawrzało. Wielu mieszkańców uznało to bardzo słabą próbę reklamy na ludzkim nieszczęściu. “To reklama, a nie przedmiot sanitarny”, Te maseczki to porażka, ze sztucznego materiału, słabo uszyte, za to świetnie będą robić za reklamę…”, “Ważniejsza reklama niż zdrowie…” – to przykłady zaledwie kilku komentarzy mieszkańców Pruszkowa. Nie brakowało również zwolenników tego pomysłu. Mieszkańcy próbowali również uzyskać informację odnośnie, materiału wykonania, certyfikatów spełniających wymogi użytkowania, wielkość cząsteczek jakie zatrzymują czy cenę maseczki oraz certyfikaty i skład użytej farby…ich pytania były jednak lekceważone przez władze miasta.

Postanowiliśmy więc wystąpić do Urzędu Miasta w Pruszkowie z prośbą o udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania i okazanie dokumentacji potwierdzającej, że maseczki spełniają stosowne wymagania.

Niestety pruszkowski magistrat nie był w stanie przedstawić nam stosownej dokumentacji dotyczącej maseczek, odpowiedź jaką uzyskaliśmy była następująca – Maseczka rozdawana mieszkańcom miasta Pruszkowa jest wielorazowego użytku. Wykonana z miękkiej tkaniny typu microfibra ( – pisownia oryginalna) o gęstości 170g/m2. Materiał użyty do produkcji posiada certyfikat OEKO-TEX – mówi Monika Pykało z Urzędu Miasta Pruszków.

Certyfikat OEKO-TEX świadczy jedynie o tym, że włókna produktu są wolne od substancji szkodliwych w stężeniach mających negatywny wpływ na stan zdrowia człowieka m.in. pestycydów, chlorofenoli, formaldehydu, barwników alergizujących, zabronionych barwników azowych i ekstrahowalnych metali ciężkich. Typowymi podmiotami ubiegającymi się o znak OEKO-TEX są m.in. producenci pościeli czy odzieży dziecięcej. Zaznaczyć należy, że mówimy tu wyłącznie o włóknach, nie wiemy więc czy farba użyta do barwienia maseczek, spełnia określone wymagania i jest zdatna do użytku.

Mieszkańcy sami zaczęli badać maseczki rozdawane przez Urząd Miasta. Domowe testy z wykorzystaniem tradycyjnego dezodorantu pokazały, że pruszkowskie maseczki przepuszczają aerozol w takim samym stopniu jak ściereczka do kurzu. Dlaczego tak się stało? Ponieważ maseczki są jednowarstwowe i nie posiadają żadnego filtra, który skutecznie mógłby zatrzymać zanieczyszczenia i większość cząsteczek. Świadczy to o tym, że w przypadku kichnięcia mimo maseczki osoby stojące blisko nas odczułyby to zmysłem dotyku.

Jeden z mieszkańców Pruszkowa poszedł o krok dalej i na własną rękę zlecił testy laboratoryjne otrzymanej od miasta maseczki. Ze względu na ochronę prawa do anonimowości informatora, tożsamości zleceniodawcy oraz dokument wynikowy, pozostają jedynie do wiadomości redakcji.

Poniżej cytujemy jedynie treść dokumentu:

[Opis produktu]

Maseczka wielorazowa o nieznanym pochodzeniu, bez znamion producenta, numeru partii oraz serii. Brak deklaracji zgodności, wyrób bez oznakowania CE. Prawdopodobny skład po teście pirotechnicznym: 95% poliester, 5% spandex. Gatunek nieoznaczony. Jakość nieoznaczona.

[Opis czynności]

Laboranci pobrali do badań model półmaski syntetycznej. Produkt został sprawdzony w certyfikowanym laboratorium biologiczno-chemicznym, czy nie przepuszcza szkodliwych pyłów, a jednocześnie można w nim swobodnie oddychać i właściwie ją dopasować do kształtu twarzy. Test na obecność oraz rozkwit metycylinoopornych szczepów gronkowca złocistego i innych drobnoustrojów chorobotwórczych.


[Wyniki procesów]

a) Materiał nie posiada prawidłowych właściwości dla oporu wdechu. b) Materiał nie posiada prawidłowych właściwości dla wartości penetracji mgły oleju parafinowego c) Nieskuteczna filtracja – stopień nieszczelności półmaski, będący wynikiem zastosowania nieprawidłowego materiału oraz braku zgodnego z normą przylegania półmaski do skóry twarzy. d) Zbyt mała powierzchnia maski.

Okazuje się więc, że maseczki rozdawane przez Urząd Miasta w Pruszkowie to jedynie reklamowy gadżet niespełniający podstawowych wymagań warty 24 292,50 zł brutto za 5000 szt. Jak wynika z testu Miasto Pruszków podaje również fałszywą informację co do materiału z którego wykonana jest maseczka. Producent maseczek także pozostaje nieznany. W tym przypadku nie można uznać również ważności certyfikatu OEKO-TEX, który według pruszkowskiego magistratu dotyczył mikrofibry, a nie poliestru.

To jednak nie koniec. Wszytko wskazuje również na to, że Miasto Pruszków mogło dopuścić się złamania prawa, używając zastrzeżonego znaku „Produkt Polski”, na ulotkach dołączonych do maseczek.

Użycie znaku “Produkt Polski” obwarowane jest wieloma restrykcyjnymi normami, których te maseczki na pewno nie spełniają. Ponadto to Polskie prawo stanowi, że rzeczone logo „Produkt Polski” udostępnia się jedynie producentom wyrobów rolno-spożywczych. Zasady stosowania logo reguluje ustawa o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych z 21 grudnia 2000 roku.

O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Oczekujemy na odpowiedź. Po otrzymaniu odpowiedzi powrócimy do sprawy.

  • Autor artykułu i fotografii red. Kamil Tuzek