Galerie handlowe w nowej rzeczywistości. Parkowanie na co drugim miejscu? Jak to faktycznie wygląda

Za nami pierwszy dzień z otwartymi galeriami handlowymi. Wbrew przewidywaniom, w większości stołecznych centrów tłumów nie było. A jak właściciele placówek dostosowali
je do nowych wymogów narzuconych przez rząd? Po telefonie od czytelnika, który ze zdumieniem opowiadał o autach zaparkowanych jedno obok drugiego, zajrzeliśmy do Galerii Wileńskiej.

O co chodzi z parkowaniem? Nowe przepisy obligują klientów do parkowania na co drugim miejscu. Teoretycznie zatem, co drugie powinno być wolne, co zapewniałoby zachowanie odległości, nawet jeśli do dwóch aut wsiadałyby dwie osoby czy rodziny w jednym czasie. Przepisy, jak to często bywa w „covidowych” rozporządzeniach, dopuszczają jednak wyjątki
– jeśli nie ma możliwości parkowania na co drugim miejscu, po prostu trzeba zachować dystans przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdów. Na parkingu Galerii Wileńskiej w niektórych miejscach auta stoją jedno obok drugiego, w innym z zachowanym odstępem.

Przy wejściach do galerii powinny być pojemniki z preparatem dezynfekującym – faktycznie takowe w GW są. W centrach handlowych wyłączone z użytkowania muszą być wszelkiego rodzaju fontanny, place zabaw i kąciki zabaw, a nawet ławki. Wszystko to zostało zabezpieczone.

I kolejna istotna sprawa – wciąż nieczynne punkty gastronomiczne. Na terenie galerii nie zjemy posiłku. Na to jeszcze musimy poczekać.

Na pierwszy dzień otwarcia centrów handlowych czekało wiele osób, wydawało się więc, że pojawią się tłumy. Na szczęście zdrowy rozsądek wziął górę i chociaż pusto nie było, wielkich kolejek też nie zauważyliśmy. Część sklepów wciąż pozostaje zamknięte.