Maseczki – jedni noszą, inni oburzeni, nie zamierzają ich zakładać.

Warto pomyśleć o innych i mieć na uwadze to, że każdy z nas może być bezobjawowym nosicielem i nieświadomie zarazić kogoś, dla kogo wirus okaże się groźny. Bo o to chodzi w noszeniu maseczek. One nie ochronią nas przed zakażeniem, ale mają zapobiegać zarażaniu przez nas innych.

Za brak maseczek są kary. To jednak nie odstrasza niepokornych. Dlaczego?
Bo jak wiele innych „covidowych” rozporządzeń, także to dotyczące zasłaniania nosa i ust dopuszcza wyjątki. Szkopuł w tym, że w tym przypadku są one wyjątkowo duże i na dobrą sprawę są nie do sprawdzenia przez kontrolujących.

Pomijając te związane m.in. z dziećmi do 4 lat czy księży, kierowców, jest zapis o stanie zdrowia, a w nim wymienione m.in.: całościowe zaburzenia rozwoju (czyli chociażby autyzm i jego spektrum czyli Zespół Aspergera), zaburzenia psychiczne (są różnorakie, od zaburzeń odżywiania po choroby takie jak schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa), niepełnosprawność intelektualna od stopnia umiarkowanego. Wszystko to na pierwszy rzut oka może być zwyczajnie niewidoczne i niemożliwe do rozpoznania, więc na dobrą sprawę każda osoba zatrzymana bez maseczki może powołać się na ten zapis podając pierwszą lepszą chorobę z tej listy, tym bardziej, że jak precyzuje rozporządzenie,
NIE TRZEBA okazywać żadnego dokumentu potwierdzającego daną chorobę lub zaburzenie. A pod owe problemy zdrowotne można również „podciągnąć” np. astmę, która jak wiadomo powoduje duże problemy z oddychaniem i zasłanianie nosa i ust może nasilać jej objawy.

Rząd luzuje obostrzenia licząc na zdrowy rozsądek nas wszystkich. Minister zdrowia zapowiedział ostatnio, że jeśli liczba zakażeń zacznie gwałtownie wzrastać, możliwy jest powrót do ostrzejszych restrykcji. Zachowajmy zdrowy rozsądek. Tylko to pozwoli nam wrócić do normalności i uratować życie wielu osób. Nośmy maseczki!

  • Autor artykułu red. Anna Sadowska
  • Autor fotografii red. Marek Śliwiński