Czytelnik: „taksówkarz ukradł mi telefon”. Sprawą zajmuje się policja

Do naszej redakcji trafił list od czytelnika, który prosi o opublikowanie tej historii
ku przestrodze. Zaznaczając jednocześnie, że nie chodzi o piętnowanie taksówkarzy,
a jedynie zwrócenie uwagi na to, że również w tym zawodzie zdarzają się nieuczciwi ludzie.
Po prostu trzeba uważać. Zawsze i wszędzie.

– „ Wsiadłem do taksówki na postoju Olszynka Grochowska razem z psem. Miałem jechać na Trakt Lubelski. Po drodze musieliśmy się zatrzymać na stacji Orlen. Wysiadłem z psem na chwilę, w taksówce został telefon, bo byłem przekonany, że za chwilę wrócę do samochodu i pojedziemy pod umówiony adres. Tymczasem kierowca uciekł. Oniemiałem. Znalazłem tę taksówkę na postoju następnego dnia żeby wyjaśnić sprawę. Zaskoczony taksówkarz warknął, że nie chciałem mu zapłacić (?!). Bez sensu wyjaśnienie, bo nawet nie było rozmowy o płaceniu. Przecież nie dojechaliśmy pod umówiony adres. Zgłosiłem sprawę na policję, jest nagranie ze stacji gdzie dobrze widać całą sytuację.

Czy ten nie najnowszy telefon był wart takiego zamieszania?”

  • Fotografia ilustracyjna Luka&Maro