Klienci sklepów przestają przestrzegać zasad bezpieczeństwa

Koronawirus drastycznie zmienił nasze życie. Nagle musieliśmy zostać w domach, ograniczyć wyjścia, zastosować się do obostrzeń. Do tej pory nie mieliśmy z czymś takim styczności. Przyzwyczajeni do wolnego wychodzenia, nieograniczonych rozrywek i swobodnego poruszania się nagle zostaliśmy od tego wszystkiego odcięci. Z dniem 15 marca został ograniczony handel. Zamknięto galerie handlowe, niektóre markety.

Po półtora miesiąca 4 maja na nowo zostały otwarte sklepy. Wraz z otwarciem i wejściem klientów weszły również zaostrzenia. W galeriach zmniejszono ilość osób które jednocześnie mogą tam przebywać, tak samo sklepy zaczęły ograniczać ilość klientów. Wprowadzono obowiązek noszenia maseczek, rękawiczek, dezynfekcji rąk. Każdy sklep musiał być przygotowany na nowe otwarcie. Sprzedawcy musieli zacząć pracować w maseczkach
lub w przyłbicach. Na dzień dzisiejszy nie trzeba już ograniczać ilości osób w galeriach handlowych. W każdej galerii znajdują się plakaty informujące o nakazie noszenia maseczek i dezynfekcji rąk. Również są przypomnienia głosowe.

A co z tymi, którzy nie stosują się do tych przepisów?

Co z pracownikami, którzy są narażeni na zarażenie korona wirusem
poprzez kontakt z klientami?

Obserwując pracowników w jednej warszawskiej galerii mogę śmiało stwierdzić, iż pracownicy dbają o swoje bezpieczeństwo. Niestety, coraz częściej zdarzają się klienci, którzy nie stosują się do zaleceń. Co najgorsze, jakiekolwiek próby zwrócenia im uwagi kończą się kłótnią. Wielu pracowników skarży się na niegrzeczne odzywki, wchodzenie w dyskusje,
niepotrzebne komentarze. Zdarza się, że ludzie komentują noszenie maseczek przez pracowników, wręcz każą im je zdejmować, komentując, że dostaną grzybicy gardła i innych chorób dróg oddechowych.

Rozmawiałam z wieloma sprzedawcami, praktycznie każdy potwierdza chamskie zachowanie odwiedzających sklepy. W trakcie rozmów pytałam czy mogą wypraszać, nie obsługiwać.
Wg źródeł jak najbardziej, można odmowić sprzedaży, ale zastanówmy się, który sklep sobie na to pozwoli. Wiele sklepów stosuje premie uznaniowe od sprzedaży, dla ludzi tam pracujących każdy klient jest na wagę złota.

A co z ochroną?

Co oni mogą, a czego nie mogą?

W rozmowie z jednym z pracowników ochrony wychodzi na to, że mogą jedynie zwracać uwagę, przypominać i nic po za tym. Ja również pracuję w sieciówce. Z własnych obserwacji jestem w stanie wywnioskować, że wielu z klientów nie wierzy tak naprawdę w covid-19. W trakcie godziny średniego ruchu bez jakiejkolwiek ochrony weszło 6 osób. Rozmawiałam również z jedną z klientek, jak się okazało zawodową pielęgniarką. Jej zdaniem maseczki powinny być wprowadzone od razu jak tylko wirus wszedł do Polski i że każdy powinien je nosić. Z perspektywy sprzedawcy, który na codzień ma styczność z różnymi ludźmi, uważam że każdy bez wyjątku powinien się stosować do zasad obecnie panujących. Musimy się szanować równo, tak samo klient jak i sprzedawca. Jesteście tacy sami, tak samo narażeni.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zwróciła się z apelem do niezdyscyplinowanych klientów o respektowanie zasad bezpieczeństwa
i nieutrudnianie pracy personelowi sklepów.

  • Autor artykułu red. Emilia „Chyża” Buczyńska
  • Autor fotografii red. Marek Śliwiński