Pruszków: Chcą zniszczyć zabytkowy Park Potulickich, żeby postawić megablok

Wracamy do sprawy budowy megabloku przy zabytkowym Parku Potulickich w Pruszkowie, którą niejednokrotnie poruszaliśmy. O nielegalnej budowie megabloku w Pruszkowie ponownie zrobiło się głośno, tym razem dzięki programowi Interwencja emitowanym w telewizji Polsat.

Mieszkańcy mówią głośno, że obecni włodarze przyszli tu tylko po to, by napełnić kieszenie zielonymi, że nie licząc się z życiem i zdrowiem mieszkańców, ale także z katastrofą ekologiczną na terenie miasta, na siłę robią wszystko by deweloper, mógł pobudować budynek mieszkalny wielkości średniego centrum handlowego. Budowa przebiegać będzie na granicy zabytkowego Parku Potulickich oraz częściowo na terenach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu.

Zdaniem mieszkańców Zastępca Prezydenta Miasta Konrad Sipiera celowo skłamał w swojej decyzji, że w rejonie inwestycji nie obowiązuje zakres ochrony przyrodniczej i obszar kontrolowany przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tymczasem z nieznanych przyczyn w pomoc deweloperowi włączył się również Starosta Krzysztof Rymuza, którego rola powinna zakończyć się w chwili wydania pozwolenia na budowę, która również została wydana z pominięciem zapisów prawnych.

W Pruszkowie coraz częściej i głośniej pada pytanie, co zrobił lub co obiecał deweloper, że Prezydenci i Starosta przekładają jego budowę ponad wszystko, także ponad życie mieszkańców? Zdanie i interes jednego człowieka w żaden sposób niezwiązanego z miastem jest ważniejszy niż interes i głos blisko 70 tys. mieszkańców.

– Jest to teraz bardzo cenny i wrażliwy przyrodniczo, ekologicznie, ale przede wszystkim z uwagi na hydrosystem, tak wielka wyrwa w ziemi i tak wielkie osuszanie terenu sprawią, że kanały zasilające w wodę stawy na terenie zabytkowego Parku Potulickich przestaną istnieć a tym samym parkowe stawy zaczną wysychać, w ten sposób dojdzie do jego zagłady.

Oprócz tego gniazduje tutaj aż 21 gatunków ptaków objętych ochroną ścisłą, występują tu również płazy i gady objęte ochroną, a także jeże czy kozły (samce saren – przyp. redakcji).

Najbardziej obawiamy się o swoje życie, nasze bloki z każdym dniem niszczeją są coraz bardziej popękane, budynek stojący na granicy inwestycji zostanie podkopany z każdej strony, do tego ciężki sprzęt i ogromne drgania, przecież to jest katastrofa budowlana naszych bloków, i taką też opinie zarządca budynków wystosował do władz miasta, jednak nikt nie bierze tego pod uwagę.

Próbowaliśmy również sami powiadomić Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Pruszkowie, jednak nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi, nikt się również u nas nie pojawił. Władze miasta zorganizowały ustawione spotkanie z mieszkańcami, na którym dali się zjeść mieszkańcom swoją niewiedzą i niekompetencją. Prezydenci dla mieszkańców i miasta nie zrobili zupełnie nic. – mówią mieszkańcy Pruszkowa.

Kamil Tuzek nasz redakcyjny kolega jest rodowitym pruszkowianinem, który od pierwszych dni jest mocno zaangażowany w walkę z deweloperem. Niestety po skutecznym zablokowaniu pierwszej próby budowy i nielegalnej wycinki ponad stu drzew na terenie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu przy ulicy Lipowej 1, na terenie Pruszkowa ukazały się plakaty z wykradzionym zdjęciem przedstawiającym jego wizerunek oraz podpisem „UWAGA PEDOFIL!!!!!! UWAGA! WIDZIANY OSTATNIO W PRUSZKOWIE I OKOLICACH!!”

Sprawa została zgłoszona na Policję, a następnie przekazana do Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie. Zarówno Policja, jak i Prokuratura nie zrobiły nic, aby zatrzymać sprawcę, nie sprawdzono plakatów pod kątem odcisków palców, czy numeru seryjnego drukarki, niezlecone zabezpieczenia i nie sprawdzono również nagrań z miejskiego monitoringu. Po kilku dniach sprawa została umorzona, a sprawca do dziś pozostaje nieznany.

Czy już wtedy prokurator wiedział kto za tym stoi?

To pytanie zapewne jeszcze długo pozostanie bez odpowiedzi. Chociaż sprawca nie został ujawniony, to podejrzenie nasuwa się jedno.

Sam deweloper sprawy komentować nie chce i nazywa mieszkańców prześladowcami. Nie zaprzestaje jednak ich zastraszania, domagając się od mieszkańców 20 tys. złotych, a także przeprosin i zaprzestania publikacji dotyczących spółki. Warto dodać, że chodzi tu o publikację przez mieszkańców bardzo niewygodnych dla dewelopera dokumentów urzędowych.

Obecnie Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) prowadzi postępowanie o unieważnienie decyzji o Warunkach Zabudowy, wydanej przez Zastępcę Prezydenta Miasta Konrada Sipierę, w której dopatrzono się rażących błędów prawnych. Mieszkańcy wierzą, że decyzja, która zostanie wydana będzie pomyślna dla nich, dla miasta i jego wielkiego ekosystemu. Warto dodać, że unieważnienie decyzji o Warunkach Zabudowy, może skutkować wszczęciem postępowania dotyczącego unieważnienia decyzji o pozwoleniu na budowę wydaną przez Starostę Krzysztofa Rymuzę.

Sami Prezydenci Pruszkowa nie mają sobie nic do zarzucenia. Natomiast Starostwo Powiatowe w Pruszkowie unika wszelkich spotkań i odpowiedzi w tej sprawie…dlaczego? Tego nie wiemy.

Dodamy, że deweloper do dziś nie spełnił wydanych mu warunków zabudowy, ponadto w toku trwającego postępowania w SKO, dotyczącego także nieprawnie wydanej zgody na wycinkę drzew w Warszawskim Obszarze Chronionego Krajobrazu, sprawia to, że każda próba podjęcia działań na terenie inwestycji będzie niezgodna z prawem. Mamy nadzieję, że tym odpowiednio zajmie się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego i Policja.

Mieszkańcy Pruszkowa twierdzą zgodnie, że nie dadzą się zastraszać i zrobią wszystko, by o sprawie dowiedziała się cała Polska, a może również rodacy poza granicami kraju, a winni w tej sprawie ponieśli konsekwencje swoich czynów.

Może sprawą powinno zainteresować się również Centralne Biuro Antykorupcyjne?

Zachęcamy do zapoznania się z wcześniejszym artykułem, w którym ukazujemy, jakich nieprawidłowości dopuścili się urzędnicy w tej sprawie.

Wcześniej pisaliśmy w artykułach poniżej ⬇️

  • Autor artykułu red. Marek Śliwiński
  • Autor fotografii red. Kamil Tuzek