Pruszków: Nieodpowiedzialność i ignorancja urzędników – kradzież pomnika przyrody

Mieszkańcy podwarszawskiego Pruszkowa od lat starają się walczyć o każdy zielony skwer i drzewo w swoim mieście, tak również było i tym razem, kiedy mieszkańcy próbowali uratować pomnik przyrody, jakim był dąb rosnący przy brzegu rzeki Utraty.

Zaniedbania urzędników i kradzież pomnika przyrody.

Mieszkańcy poprzez wnioski, jak również fora internetowe zgłaszali zarówno prezydentowi miasta Pawłowi Makuchowi, jak i Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbiecie Jakubczak-Garczyńskiej konieczność przeprowadzenia pilnej pielęgnacji dębu, który jest pomnikiem przyrody. Zdaniem mieszkańców należało w odpowiedni sposób przyciąć konary drzewa, by nie doprowadziły do jego przewrócenia.

Wnioski mieszkańców przez kilka tygodni były wielokrotnie powtarzane, jednak odzewu i działań ze strony urzędników nie było.

Ignorancja ze strony urzędników oraz brak należytego wykonywania obowiązków Wydziału Ochrony Środowiska doprowadziły do sytuacji, której mieszkańcy obawiali się najbardziej, zdrowy ponad czterystuletni dąb szypułkowy runął do rzeki Utraty.

Całkowity brak zainteresowania ze strony urzędników sprawił również, że nie wiedzieli oni o wycince i kradzieży powalonego dębu, który wciąż był objęty ochroną. Informację o tym zdarzeniu przekazał jeden z mieszkańców podczas obrad Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, która odbyła się 27 września.

Mieszkańcy zgodnie twierdzą, że odpowiednia pielęgnacja mogła uchronić drzewo, ponieważ po wycince pozostawiony pień powrócił niemal do pozycji pionowej.

Urzędnicy drwią z powagi sprawy.

Podczas sesji Rady Miasta Pruszkowa, która odbyła się dnia 30 września, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbiecie Jakubczak-Garczyńskiej zostało zadane pytanie dotyczące działań, jakie miasto podjęło w tej sprawie. Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska odpowiedziała krótko „Wystąpiliśmy do Komendy Policji z prośbą o ustalenie sprawcy”.

Biorąc pod uwagę fakt, że sytuacja, z którą mamy do czynienia jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia do 5 lat, Urząd Miasta Pruszkowa powinien złożyć doniesienie do prokuratury, zadanie policji pytania, czy pomoże ustalić sprawcę wydaje się być wręcz kuriozalne. Miejsce, w którym znajdował się pomnik przyrody nie jest w żaden sposób patrolowane przez policję czy straż miejską, nie jest ono również monitorowane czy oświetlone, stąd też odpowiedź policji wydaje się być oczywista – sprawca nieznany.

Władze Pruszkowa próbują natomiast swoją winą obarczyć Mazowieckie Specjalistyczne Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza w Pruszkowie przy ulicy Partyzantów 2/4 twierdząc, że drzewo stanowiło ich własność.

Niestety urzędnicy zapominają jednak o najważniejszych szczegółach. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustanowienie pomnika przyrody następuje w drodze uchwały rady gminy/miasta zgodnie z art. 44 i art. 45 ustawy o ochronie przyrody, również zgodnie z tym artykułem i art. 7 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym z dnia 8 marca 1990 r. do zadań gminy/miasta należy: oznakowanie drzew tabliczkami informacyjnymi, wskazującymi na status prawny drzew, przeprowadzanie prac pielęgnacyjnych i konserwatorskich oraz ekspertyz dendrologicznych.

Warto również wyjaśnić, że zgodnie z art. 278 § 1 k.k. rosnące drzewo było częścią gruntu, na jakim się znajdowało. Tym samym rosnące drzewo stanowiło własność miasta.

Mając na uwadze powyższe zapisy należy wskazać, że właściciel danej nieruchomości, na której ustanowiono pomnik przyrody musi liczyć się z ograniczeniem własności, nie posiada obowiązku utrzymania i pielęgnacji pomników przyrody, oraz nie ponosi kosztów związanych z ich utrzymaniem przez gminę.

Próbowaliśmy uzyskać od pruszkowskiego magistratu więcej szczegółów w tej sprawie, jednak nasze zapytania pozostały bez odpowiedzi.

Zachowanie pruszkowskich urzędników w tak poważnej sprawie wydaje się wręcz niebezpieczne dla losu pozostałych pomników przyrody.

Skup Aut Kasacja Pojazdów Samochodów

  • Autor artykułu i fotografii red. Kamil Tuzek

Fach – Poż Service S.C