Pruszków: Mieszkańcy walczą o ocalenie zieleni

Mieszkańcy Pruszkowa podjęli walkę o ustanowienie pomników przyrody, w ten sposób próbują ocalić drzewa i skwer przed betonową zagładą. Do podjęcia uchwały w tej sprawie przez Radę Miasta Pruszkowa potrzebują 300 podpisów.


W 2019 roku w Starostwie Powiatowym w Pruszkowie pojawiła się wizja budowy łącznika ulic Sienkiewicza i Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, który ostatecznie zapewne stanie się przedłużeniem ulicy Sienkiewicza. Zainteresowanie tym pomysłem wykazały również władze miasta Pruszkowa. Łącznik planowany jest w miejsce zielonego skweru, a już w przyszłym roku mogą rozpocząć się prace budowlane. Zdaniem włodarzy po powstaniu łącznika zmniejszy się ruch w centrum Pruszkowa.


Mieszkańcy Pruszkowa podjęli więc próbę walki o ocalenie zielonego terenu miasta. W jaki sposób chcą tego dokonać?


Okazuje się, że na terenie planowanej inwestycji rosą drzewa, które już dawno spełniły warunki pozwalające uznać je za pomniki przyrody, są to między innymi dwa 120-letnie Kasztanowce Zwyczajne. Zgodnie z rozporządzenie Ministra Środowiska z 4 grudnia 2017 r. w sprawie kryteriów uznawania tworów przyrody żywej i nieożywionej za pomniki przyrody, drzewa te spełniają warunki do ustanowienia ich pomnikami przyrody. W rozporządzeniu czytamy, że obwód pnia kasztanowca musi przekroczyć 250 cm, obecne posiadają obwód 330 cm.


Do tej pory zarówno władze Starostwa, jak i władze Pruszkowa nie dokonały analiz oraz symulacji ruchu, które dadzą odpowiedź czy budowa tego łącznika faktycznie poprawi komunikację na terenie miasta. Zdaniem mieszkańców, którzy dokonali analizy na podstawie zebranych informacji i obserwacji, a także planowanych inwestycji w tym rejonie wynika, że biorąc pod uwagę przepustowość skrzyżowania ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Alei Wojska Polskiego, do którego będzie odprowadzany ruch, kierowcy poruszający się łącznikiem na wyjazd z Pruszkowa w godzinach szczytu mogą oczekiwać w korku nawet do 4 godzin. Ich zdaniem taka sytuacja doprowadzi jedynie do całkowitego paraliżu komunikacyjnego w tej części miasta, tym samym budowa łącznika budzi wiele wątpliwości. Dziś w szybki sposób do ulicy Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej kierowcy mogą dostać się ulicą Jana Sobieskiego oddaloną o około 140 metrów od planowanego łącznika.


Mieszkańcy Pruszkowa rozpoczęli zbieranie podpisów pod projektem uchwały, która pozwoli na ustanowienie drzew pomnikami przyrody, aby jednak Rada Miasta mogła podjąć taką decyzję pod projektem uchwały, wymagane jest 300 podpisów. W sytuacji pomyślnego zakończenia sprawy, drzewa te nie będą mogły zostać wycięte, a tym samym zielony skwer zostanie ocalony przed betonową zagładą. Mieszkańcy Pruszkowa na zebranie wymaganej ilości podpisów mają czas do końca czerwca.


Podczas kampanii prezydenckiej obaj kandydaci zapowiadali pozyskiwanie terenów i budowę nowych zielonych miejsc do wypoczynku, a także bezwzględną walkę z deweloperami. Dziś jest zupełnie inaczej, na ulicach miasta oraz licznych forach internetowych, głos mieszkańców zdaje się mówić jedno – „Betonowi królowie (tak mieszkańcy nazywają swoich prezydentów – przyp. red.) w dwa lata zniszczyli więcej, niż ich poprzednicy przez 20„.


Warto wspomnieć, że skwer, o który walczą mieszkańcy to pozostałość parku Bersohna, który ponad sto lat temu rozciągał się aż do rzeki Utraty, gdzie tworzyły się przepiękne rozlewiska. Drzewa te pamiętają więc czasy, gdy Pruszków nie miał jeszcze praw miejskich.


Czy mieszkańcom uda się ocalić kawałek zielonego terenu, których w ich mieście zaczyna coraz bardziej brakować? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać.


W imieniu Prezesa Stowarzyszenia Za Pruszków zachęcamy wszystkich mieszkańców Pruszkowa do wspólnej walki i składania podpisów.

  • Autor artykułu red. Kamil Tuzek
  • Autor fotografii Stowarzyszenie Za Pruszków!